Rzecz o mamonie, miłości i przywiązaniu

Ostatni raz do spowiedzi przystąpiłam…. Obraziłam Pana Boga, bo sprzedałam siebie i swoje wartości za to, by się przypodobać, by zyskać aprobatę i uznanie, bo bałam się dotyknąć zimnego bruku samotności. Przepraszam Cię, Jezu…

Tak bardzo mocno pragniemy miłości, a nieogarniona tęsknota za nią sprawia,  że jesteśmy gotowi cierpieć. I wszystko jest dobrze, do momentu, gdy nie chcemy sprzedać za to naszej wolności… Przywiązanie bowiem, ma także potężną siłę oddziaływania.

Komu dziś mówiłaś dokładnie to, co chciał usłyszeć, nie bacząc na prawdę? Co ostatnio robisz, by udowodnić całemu światu, że jesteś cokolwiek warta? Na ile dostosowywujesz się do kogoś, byleby uciec od paraliżującego strachu bycia samym? Naprawdę uważasz, że to coś innego niż chęć posiadania lub kupienia sobie „karykatury miłości”?

PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI NIE MOŻNA KUPIĆ – MOŻNA JĄ TYLKO KOMUŚ OFIAROWAĆ LUB JĄ PRZYJĄĆ…

A my nieustannie jak te przekupy na targu, wszystkim handlujemy – przeliczamy na pieniądze, wartościujemy, kwantyfikujemy… Jak ty mi to – to ja Ci w zamian tamto. Ty zasługujesz – a ty niestety nie, bo w mojej ocenie coś spaprałeś – sam sobie jesteś winien…

TO NAS ZMIENIA I ZACZYNAMY ODDAWAĆ SIEBIE POD PANOWANIE MAMONY …

„Korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi uganiając się, niektórzy zabłądzili z dala od wiary i sobie samym zadali wiele cierpień” (1 Tm 6, 10). Gdy byłam dzieckiem, babcia opowiedziała mi o takim jednym, który za trzydzieści srebrników wydał swojego przyjaciela na śmierć, a potem się powiesił….

„Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” pisze św. Łukasz (Łk 16, 13) i ma rację. Pieniądz jest super sługą, ale bardzo złym panem. Pod jego rządami stajemy się wyrachowani. Przestajemy wierzyć, że wszystko mamy za darmo, że wszystko otrzymaliśmy od Niego.  „Cóż masz czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał.” (1Kor 4,7). Zaczynamy pokładać nadzieję w sobie, budować kolejne „strefy komfotu”, coraz to bardziej ginąc wsród gąszczu naszych zabezpieczeń finansowych. Chciwość nie tylko paraliżuje naszą zdolność do miłości, lecz prowadząc do pracoholizmu, ciagłego lęku o przyszłość, zazdrości oraz zawiści – po prostu niszczy więzi. Z Bogiem i z ludźmi.

Chciwość przezwycięża się przez odwrócenie wektora i….. dawanie za darmo. Dawanie tej prawdziwej Miłości, z której płynie świadomość, że to, kim jesteśmy i na ile kochamy, jest zdecydowanie ważniejsze niż to, co posiadamy. Jak to powiedział św. Augustyn: „Im ktoś więcej ma miłości, tym mniej będzie w nim chciwości i odwrotnie”.

CZYLI „IŚĆ I ROZDAĆ WSZYSTKO UBOGIM”?

Miłość nie przywiązuje się. Ona w nas płynie, ewoluuje, musi prowadzić wciąż dalej i dalej w nieznane. Jak w tej Ewangelii o bogatym młodzieńcu (Mk 10, 17-30) gdzie myślimy sobie, że jak Jezus mówi „Jednego Ci brakuje, idź sprzedaj wszystko, co masz i pójdź za Mną!”  to chodzi tu tylko o bogactwo i pieniądze. Nie do końca. Młodzieniec odchodzi zasmucony nie dlatego, że był chciwy, ale dlatego, że przyszedł z masą swoich koncepcji do Jezusa i Chrystus miał mu pobłogosławić, ewentualnie delikatnie naprawić błędy.

A tymczasem On chce mnie stwarzać w Miłościciągle na nowo. Spróbuj bez chowania się za koncepcjami, schematami, dylematami, lękami i ograniczeniami, po prostu pójść i spytać: – O co Ci tak naprawdę Panie Boże chodzi, czego ja mam się pozbyć? Jeżeli tego nie robisz, to oszukujesz i jesteś chciwie uwiązany w bogactwie swych idei, przekonań i zatwardziałych sztab złotych myśli, których nie wolno nikomu podważyć. „Pójdź za Mną!” mówi Jezus i jeżeli rzeczywiście chcesz być wolnym, to musisz doprowadzić do takiej sytuacji, że nie będzie powrotu, to ma być na serio…!

Miłość daje szczęście,  pobudza do życia,  pozwala się rozwijać,  pcha do przodu,  w górę.  To,  co nie jest miłością,  kradnie energię,  blokuje, zabiera wolność i sprawia,  że człowiek się kurczy z bólu. I tak jak trzeba odwagi i siły,  by podążyć za Miłością,  tak trzeba odwagi i siły by odciąć to,  co chore… Paradoksalnie jak wszystko puścisz co na tym świecie Cię trzyma swymi kajdanami w celi przywiązania, stając się człowiekiem coraz bardziej wolnym – dojdziesz do źródła prawdziwej Miłości.

<3

 

2 thoughts on “Rzecz o mamonie, miłości i przywiązaniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *