POPSUTA?

Z donośnym warkotem, furcząc i rycząc przejechał mnie walec codziennych zarzutów

Zgnębił, zdławił i pozbawił oddechu – nie mogę złapać tchu – duszę się w sobie

Serce też jakby słabiej bije, nie unoszą mnie już poruszenia i drżenia

Z ledwością otwieram oczy… żyję?

[…..]

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Opisać nieopisane. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *